W końcu myśl przerodziła się w działanie. Odkładałam to moje pisanie, codziennie myślałam: jutro.
Jestem w miejscu, do którego tęsknię codziennie. Spoglądam przez okno, wychodzę na taras i rozkoszuję się widokiem tafli jeziora. Cisza. Tego mi brakowało.
Piszę dla mojego Syna. I dla siebie. Ostatnie dni były pełne emocji, tych dobrych i tych złych. I tak naprawdę chyba to zmotywowało mnie do pisania.
Synku. Kocham Ciebie za to, że jesteś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz