czwartek, 13 czerwca 2013

8. Cały miesiąc

Nie pisałam. Jakoś brakuje mi weny twórczej. A i trochę się działo.
Syn po maturze. Czekamy na wyniki. W tym roku wyjątkowo długo się czeka. Jeszcze 2 tygodnie. Im bliżej 28 czerwca, tym większe mam nerwy. Ustne do przodu.

W dniu swojego ostatniego ustnego egzaminu przyjechał do mnie, do Berlina. Załatwiłam Jemu pracę. Pomagać miał przy naprawianiu rowerów.
Pracował, wszystko było ok. do czasu, aż pracownikowi nie spodobało się, że mój Syn ma własne zdanie i jest bardziej inteligentniejszy od niego.
cdn.

ps. Boli mnie ucho. Takiego bólu nie miałam już dawno. Boli tak, że i cała głowa napierdziela. Idę spać.

To mi się podoba :-)


poniedziałek, 13 maja 2013

7. Matura, praca

Nie lubię chorować. Niestety przylazło do mnie przeziębienie. Dobrze, że dzisiaj w domu. Cały dzień w łóżku. Nie ma zmiłuj się, jutro do pracy.
Dzięki Bogu mam na rano. Trochę spokoju i wytchnienia. Do południa ich nie ma. Cafe z rana śpi.
Ten ostatni tydzień był bardzo emocjonujący. 7, 8 i 9 maj pisemne matury u Syna. Byłam z nim 7 i 8 maja. Musiałam wracać do Berlina, do pracy. O maturę z angielskiego nie bałam się. Jest dobry. Gorzej było z matematyką i polskim. Syn potraktował egzaminy pisemne jak sprawdzian na lekcji. Ja natomiast byłam kłębkiem nerwów. Oj będą mnie one trzymać do 28 czerwca czyli do ogłoszenia wyników.
W pracy zaczynały mi się wieczorne zmiany. Znowu miałam pecha. Pierwszej nocki pracowałam od 18-tej do 5 rano. Drugiej nocki do 3 w nocy. Kolejna do drugiej. Z soboty na niedzielę praca była wyjątkowa. Mogłam zobaczyć jak Turcy spędzają wolny czas, na luzie, w ulubionym gronie. Najpierw szef ze znajomymi grał w karty. Na stół poszła Raky czyli typowa wódka turecka. Sam jej zapach mnie odpycha - anyż. Po skończonej grze szef wziął saz - turecki instrument, zaczęły się śpiewy, muzyczne odpowiadania stron i tańce. Zrobiło się naprawdę wesoło. Pierwszy raz widziałam taką swobodę u szefa. I chociaż siedziałam do piątej nad ranem, nie żałuję. Była to dla mnie kolejna lekcja kultury.
Czasami myślę sobie, że powinnam napisać trochę coś o Turkach, tureckiej kulturze, ich zwyczajach, zachowaniach. Turcy tutaj są bardziej tureccy niż u siebie w kraju. I nie jest to moje spostrzeżenie, a wielu, wielu osób.

A tak wygląda gra na saz-ie

Tak jak gra ten facet, to jest to mistrzostwo. Lata nauki.

Agnes

piątek, 3 maja 2013

6. Zawieszenie

Stworzyłam i zawiesiłam się w pisaniu. Co drugi dzień wchodziłam, pisałam i kasowałam. Słowa nie pasowały do siebie. W głowie totalny miszung...

Jeden dobry dzień przeplata się z negatywem i nerwami. Mój Syn za dni kilka ma maturę i wszystko w du..e. Codziennie dzwonię do Niego, rozmawiam, proszę, wymagam i ...ściana. Nie mogę pozwolić sobie na siedzenie w domu, bo jak nie pracuję, nie mam pieniędzy, a żyć trzeba. Powiedziałam Jemu, że jeśli przez własne lenistwo, własną głupotę, może zamknąć sobie drzwi do przyszłości. Całe życie na pierwszym miejscu był On i Jego potrzeby. Wie, jaką mam pracę, z jakimi ludźmi, z jaką kulturą. Wie, że długo musiałam pracować na szacunek. Wie, że nie mam już sił ciągnąć przymusowych nadgodzin. Wie, że 4 i pół roku temu, w wieku zaledwie 38 lat, miałam udar. Wie też, że nie mogę się denerwować, a jednak jakoś tak o tym wszystkim zapomina. Serce ma dobre. Jest kochany. Jest miłością mojego życia. I jest buntownikiem. Buntownikiem z wyboru?
Powiedziałam Jemu, że jeśli przesra maturę, to dalej musi dawać sobie radę sam. Ja też chcę w końcu zacząć żyć. Żyć dla siebie, dla swoich potrzeb.

Czas pokaże. Dobrze, że jest Karola. Jeszcze Jej słowa trafiają trochę do Niego. Karola to pierwsza Wielka Miłość mojego Syna. Bardzo ją lubię. Lubię patrzeć na nich jak idą trzymając się za ręce, jak się obejmują, jak patrzą sobie w oczy i jak przekomarzając się skaczą jak dwa koguty :-)

Uciekam spać, bo w tym tygodniu mam na ranne zmiany.

Jakiś czas temu usłyszałam i był moment, że słuchałam codziennie



Agnes

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

5. Mobilizacja

W końcu się zmobilizowałam i napisałam ogłoszenie o poszukiwaniu pracy. Jutro muszę już jechać z powrotem do Berlina, do pracy w której się męczę, do której nie mam już serca. I niestety na wieczór. Od 18-tej do 2 w nocy. Niestety ostatnio te godziny są nieaktualne. Siedzimy do 4, 5 nad ranem, bo szefowie grają sobie albo w karty, albo w pokera. I chociaż mam płacone nadgodziny, to wolałabym ich nie mieć.
Ponad tydzień byłam na urlopie. Nie miałam już absolutnie sił do pracy. Ja, osoba silna, poddałam się. Moje ciało powiedziało:stop. Przerwa.

Agnes

niedziela, 21 kwietnia 2013

4. Wiosna

Dobrze, że wiosna już pełną parą zawitała. Dobrze, że słonko wychodzi każdego dnia. Dobrze, że jest coraz cieplej. Myśli stają się bardziej wyraziste, konkretne. Odczuwa się chęć do działania. Czas pomyśleć o pracy. Innej pracy.
Przez ostatnie miesiące z osoby pełnej pozytywnego myślenia, osoby pełnej radości, zapału, stałam się człowiekiem smutnym, zmęczonym, wiecznie zmęczonym. Nigdy nie przypuszczałam, że w wieku 42 lat będę zmęczona życiem. Taaaak...dobrze, że wiosna zawitała :-)

Agnes

sobota, 20 kwietnia 2013

3. Weekend w domu

Pierwszy od prawie dwóch lat weekend w domu. Kolejny piękny, słoneczny dzień. Dzisiaj posadziłyśmy z mamą czosnek i cebulę.

Mój Syn wybył na skatepark. Od 6 lat ma świra na punkcie bmx-a. Najpierw był kupiony gotowy bmx, w sklepie. Z czasem były wymieniane części na lepsze. Kolejny bmx był zakupiony w częściach, do złożenia. Wraz z tym sportem przybyło mi więcej siwych włosów :-). A to dziura w częsci piszczelowej, której oczywiście mi nie pokazał od razu. Jak zobaczyłam, myslałam że zemdleję. A to zdarte całe ramię wraz z siniakiem otaczającym oko. Mamo, wywróciłem się przez głupi krawężnik. Zahaczyłem tylnym kołem i jakoś tak upadłem. 
W końcu nadszedł czas zmądrzenia i zakładania kasku i ochraniaczy. Ale i to nie uchroniło Syna przed kolejnymi zadrapaniami, otarciami, skręceniem kostki i jak do tej pory najkosztowniejszym...złamaniem zębów. Na szczęście udało się uratować na kilka lat jedynkę. Myślałam, że na tym zakończy się ulubiony sport. Już zacierałam ręce :-). Kilka tygodni spokoju (ze względu na zwichniętą w tym samym czasie kostkę) i mój kochany Syn ponownie dosiadł bmx-a.


Najlepszy skatepark w Berlinie


Agnes

piątek, 19 kwietnia 2013

2. Krótko o Przyjaźni

Kolejny dzień ciszy i powietrza, za którym tęsknię. Śpiew ptaków, czasami ich krzyk. Jeden przez drugiego próbuje śpiewać głośniej. Z przyjemnością poszłam do ogródka. Posadziłyśmy z mamą ziemniaki. Jak ja kiedyś nienawidziłam ogródka :-).

Pod wieczór spotkanie z Przyjaciółką. Mam je tu u siebie dwie. Jedna akurat na wyjeździe. To nic. Dobrze, że jest skype. Każdemu życzę TAKICH przyjaźni. Na dobre i na złe. Przeszłyśmy w życiu i radości i smutki. Przeszłyśmy też długie milczące miesiące spowodowane jakimś głupim nieporozumieniem.
Prawdziwy Przyjaciel jest jak psycholog. Właściwie to nawet nie można porównać do psychologa, bo do niego idziesz, produkujesz się godzinę, płacisz. A przyjaciółka wysłucha uważnie, doradzi od serca, pocieszy, podsunie rozwiązania.
Dla moich Przyjaciółek poświęcę osobne posty.

To dla Was moje kochane :-)

Agnes

czwartek, 18 kwietnia 2013

1. Dla Tego, którego kocham najbardziej; dla mojego Syna



W końcu myśl przerodziła się w działanie. Odkładałam to moje pisanie, codziennie myślałam: jutro.
Jestem w miejscu, do którego tęsknię codziennie. Spoglądam przez okno, wychodzę na taras i rozkoszuję się widokiem tafli jeziora. Cisza. Tego mi brakowało.

Piszę dla mojego Syna. I dla siebie. Ostatnie dni były pełne emocji, tych dobrych i tych złych. I tak naprawdę chyba to zmotywowało mnie do pisania.


Synku. Kocham Ciebie za to, że jesteś.